FANDOM


Było już dobrze po północy. Gdzieś daleko w gęstym lesie, w ramach treningu, pojedynkowały się dwie Shinigami. Obie utalentowane, obie posiadające Bankai.

- Haha, tylko na tyle cię stać? – zapytała z kpiną jedna. Rudowłosa, fioletowe oczy, duży biust. Przygotowana do ataku, uśmiechała się niczym rządna krwi.

- To dopiero początek… – odpowiedziała druga. Opanowana, skupiona na zadaniu. Czerwonowłosa drobnej postury jednak nie odstawała figurą wiele od przeciwniczki.

Ubrana w czarny strój fioletowooka, z pełną siłą rzuciła się do ataku. Swoimi kosami uderzyła w ostrze broniącej się czerwonowłosej, po czym uwolniła Bankai.

- Amaya!

- Boisz się? Na-tsu-me? – w odpowiedzi otrzymała tylko uśmiech. Natsume także uwolniła swoje Bankai. Jej kosa została opleciona płomieniami, które szybko zmieniły barwę na niebieską. W błyskawicznym tempie zaatakowała Amayę. Atak powiódł się. Szybko odskoczyła od rudowłosej na bezpieczną odległość.

- Zobaczymy, jak poradzisz sobie z tym! – po chwili Amaya wysłała ogromną ilość pająków w kierunku Natsume. Płomienie na Zanpakutō czerwonowłosej stały się czarne, a ogromna fala wysłana w kierunku pająków zaczęła je spalać.

- Hahaha, nie wygrasz z moimi pająkami! To je najwyżej osłabi, ale nie zabije! …Hę…? – pierwszy raz w swoim życiu zobaczyła na żywo czarne płomienie pochłaniające wręcz zastępy pająków. Widać było, iż obie Shinigami były świetnie wyszkolone. Nagle Iwakura dezaktywowała swoje Zanpakutō.

- Co jest? – zapytała zaskoczona Amaya

- Ktoś idzie.

- Dałabyś już spokój. Po co ukrywasz swoje Bankai?

- Nie ukrywam.

- Więc co robisz?

- Im mniej osób zna jego właściwości, tym lepiej.

- Nawet Mizuki nie pokażesz swojego Bankai?

- Jej szczególnie. Zaraz by pół Seireitei o tym wiedziało.

- Całe Seireitei.

- Co się tu dzieje? – zza drzew wyłoniła się postać porucznika szóstej dywizji, Renjiego Abaraia, z trzecim oficerem, Mizuki Kitsune u boku.

- Spacerowałyśmy. – odpowiedziała Hikari. Część lasu, w której się pojedynkowały, nie wyglądała na spacer. Raczej na pobojowisko. Renji rozejrzał się z podejrzliwym, lekko zszokowanym wzrokiem. Już chciał zadać dziewczynom pytanie, jednak od tego uchroniła je Mizuki.

- Dajmy temu spokój i chodźmy na sake.

- Właśnie! Dzisiaj festiwal karaoke! – krzyknęła z szaleńczym uśmiechem Natsume

- Będziesz występować? – zapytała z wrednym uśmieszkiem Amaya. Bywało to zabawne, jak i czasem denerwujące

- Nie mogłabym przegapić takiej okazji!

- No, jasne, w końcu będzie tam twój Tōshirō. – zachichotała Kitsune

- Ej! – oburzyła się, ale również zaśmiała Natsume

Po niewielkim upływie czasu, cała czwórka była już w barze, gdzie odbywała się impreza. Zajęli stolik blisko sceny, ustawionej przy ścianie. Na niej, oraz obok, stało sporo sprzętu zabranego z świata żywych. Głośniki, mikrofony, odtwarzacze i wiele innych. Zanim rozpoczęło się show, do stolika, przy którym siedziała czwórka Shinigamich, dosiadło się jeszcze kilka osób – Shinju Ime, Iwao Hisao, Hiroki Isamu, oraz Megumi Mai. Przy stoliku naprzeciw sceny, siedzieli kapitanowie, dalej zaś reszta Shinigamich. Bar wypełniony był po brzegi. Barman zaczął się obawiać, że zanim jeszcze impreza rozpocznie się na dobre, to zabraknie sake. W końcu rozpoczęto show. Najpierw organizatorka Rangiku Matsumogo wygłosiła mowę, później zaś zaprosiła uczestników karaoke, do udzielenia występów. Jako pierwsza, oczywiście, była Natsume. Nikt nie wiedział, co zrobiła, by być pierwsza, ale wiadome było, że nie stało się to w żaden legalny sposób. Przed przyjściem do baru, Natsume przebrała się w swoim domu i uczesała, dzięki czemu nie było widać po niej śladów walki. Czerwonowłosa weszła na scenę spokojnie, z delikatnym, uroczym uśmiechem, i rozpoczęła występ.

- Sora akaku someru kokutan no yami

Nomikomareta hoshikuzutachi

Hakanaku furitsumori hai no yuki – śpiewała.

Nikt na sali nie odzywał się przez dłuższą chwilę, później zaś zebrani wrócili do rozmów. Natsume ciągle przyglądała się, cudem przyciągniętym do knajpy przez Matsumoto, kapitanowi dziesiątej dywizji, Tōshirōwi Hitsugayi. Podczas występu, na salę wszedł podejrzany osobnik o wątpliwej urodzie. Był to Yoshiro Satoru. Przez chwilę przysłuchiwał się śpiewowi Iwakury, i za nic na świecie nie mógł zrozumieć, dlaczego ludziom się podobało. Kiedy dziewczyna skończyła śpiewać i usiadła przy stoliku, podszedł do niej i powiedział oburzony:

- Co to ma być! Kobieto, ty nie umiesz śpiewać! Aż uszy puchną! Czy ty wiesz, jak fałszujesz?!

- A kim ty w ogóle jesteś, żeby się tak do mnie odzywać?!

- Yoshiro Satoru, do panienki Iwakurwy wiadomości!

- Ten słynny czwarty oficer?!

- Zmądrzej, Baka Yaro! – wtrąciła Mizuki śmiejąc się. Wszyscy przy stoliku śmiali się już na dobre.

- Nie z tobą rozmawiam! – odszczeknął

- A wyglądam na kogoś, kogo to obchodzi, że nie podoba ci się moje wtrącanie?!

- Morda, Satoru! – odparła Natsume

- Sama masz mordę i nawet nie umiesz śpiewać!

- A ty nie masz chuja i nie możesz się jebać! – wyzwiska sypały się dosyć długo, gdy nagle Satoru uderzył trzecią oficer pięścią w policzek. Ta zaś mi oddała. Rozpoczęła się szamotanina. Ktoś akurat śpiewał piosenkę szantową „Bijatyka”, co idealnie pasowało do pijących, nieprzerywających bójki Shinigamich.

- Znów bijatyka, no i znów bijatyka, no i bijatyka cały dzień! I porąbany dzień i porąbany łeb, razem bracia, aż po zmierzch! – kapitanowie nie interesowali się zbytnio bójką, gdyż kilku poruczników już się tym zajęło. Niestety, także oni i pozostali goście zaczęli się bić między sobą. Nagle Yoshiro rzucił się na Natsume, która wraz z nim wpadła na scenę. Drzwi do baru otworzyły się z hukiem, a w nich stanęła Tsuki Nabosaki, dzierżąca swą katanę, Kuroi Kisamę. Nie trwało to długo, wraz z uderzeniem drzwi o ścianę, katana wypadła jej z rąk, Zapadła cisza, a bijący się patrzyli na nią ze zdziwieniem, ta zaś zaczerwieniła się i uciekając krzyknęła:

- NIE, NIE I NIE! MAM WAS DOŚĆ! IDĘ DO URAHARY! TYLKO ON MNIE ROZUMIE! – bijatyka ustała na dobre.

- Heh, no dobra, panie z bobra. Zapraszam do naszego stolika. – Iwakura wskazała miejsce dla Yoshira. Sake na szczęście się nie skończyło, a i wściekli punkowie nie ukradli wina.

Ten wieczór był wspaniałym początkiem niezwykłej przyjaźni między Yoshiro, a Mizuki i Natsume.

Zanim kapitan Hitsugaya wyszedł z baru, Natsume przysiadła się do jego stolika i rozpoczęła rozmowę. Bajerowaniu nie było końca. Kiedy zabrakło już tematów, zaczęła wypytywać o kolejne misję i robotę papierkową. Postarała się, aby znów nakrzyczał na Matsumoto, która jak zwykle się opierniczała. Nigdy nie mogła zrozumieć, dlaczego wybrał ją na porucznika. Można by powiedzieć, że chciała zająć jej stanowisko, co jest stwierdzeniem błędnym. Iwakura była zbyt leniwa, aby bawić się w porucznika. To, że była obowiązkowa i zawsze wykonywała swoją robotę, nie zmieniało postaci rzeczy. Wolała mieć więcej czasu dla siebie. W końcu umilkła. Bycie bezpośrednią i natrętną wręcz nie działało, kiedy rozmawiała ze swoim kapitanem.

Zbliżała się siódma nad ranem. Powoli zebrani w knajpie Shinigami, wracali do domów. Natsume zaś odprowadzała swojego kapitana. Tego ranka Seireitei było pokryte mgłą, a temperatura była dosyć niska.

W tym samym czasie odprowadzająca kapitana Hitsugayę, przerwała towarzyszącą im ciszę.

- Lubię taką pogodę. Mogłoby być nieco cieplej, ale i tak jest przyjemnie.

- Nadal jest zbyt ciepło. – odpowiedział białowłosy

- Kapitanie…

- Tak?

- Czy jesteś przeziębiony?

- Dlaczego pytasz?

- Powiedziałeś, że jest zbyt ciepło. Może się przeziębiłeś. Ktokolwiek inny powiedziałby, że jest mu zimno.

- Po prostu nie lubię ciepła. – tutaj rozmowa się zakończyła. Iwakura pożegnała się z kapitanem i wróciła do swojego domu.

* Piosenka śpiewana przez Natsume: The Brilliant Green - Ash Like Snow

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki