FANDOM


Mizuki i Shizuka pożegnały się z obecnymi w sali i wyszły, a za nimi Kyōraku, Ukitake i Kurosaki, trzymający czule za rękę Abaraia. Chłopak wyraźnie przybity był zdradą Byakuyi. Kitsune zagotowała się widząc to, ale umiejętnie wycofała się i zajęła miejsce po drugiej stronie Czerwonowłosego. Wychodząc z budynku, w którym odbywało się spotkanie, Shizuka usłyszała czyjeś wołanie.

- Czy coś się stało, poruczniku?

- Pani kapitan, jest Pani potrzebna w biurze, miesiąc temu Głównodowodzący przydzielił do naszego oddziału nowego oficera, który przybył chwilę temu.

- Nie mam czasu się teraz zajmować jakimś słabym oficerem, włącz go do poszukiwań - Odwróciła się i zaczęła iść dalej. Zdesperowany Kira krzyknął

- To trzeci oficer! - Dziewczyna aż musiała się zatrzymać

- Akane, masz nowego Trzeciego? - Wtrąciła Mizuki

- Jak to? A co z poprzednim trzecim oficerem? Nikt nie ma prawa zmieniać rang bez mojej wiedzy czy zgody, to ja przydzielam rangi, albo...

- To była odgórna decyzja Głównodowodzącego. Proszę, zajmij się tym. - Czerwonooka zastanawiała się chwilę, po czym powiedziała grupie, która była razem z nią

- Pójdę to szybko załatwić i przyłączę się do was, nie ma czasu do stracenia. - Shinigami skinęli głowami i ruszyli do południowych jaskiń. Tymczasem Pani Kapitan i jej Porucznik najszybciej jak mogli. Dostali się do jej biura gdzie czekał już jej nowy trzeci oficer. Shizuka otworzyła drzwi biura i zasiadając przy biurku przed stertą dokumentów zmierzyła stojącego tam chłopaka wzrokiem. Był średniego wzrostu, miał siwe włosy niczym staruszek i szare oczy, jego skóra także była jasna, więc sprawiał wrażenie białej plamy. Miał na sobie strój Shinigami, czarne haori z czerwonym spodem i ciemny płaszcz, a przy pasie biały pakunek. Jedną rękę trzymał na rękojeści swojej katany, a w drugiej, puszczonej do dołu, miał cygaretkę o paskudnym aloesowym zapachu. Miło się uśmiechnął, jakby miało to pomóc, ale Shizuka miała zły humor, bo traciła czas na bzdury. Dziewczyna spojrzała na kartki przed sobą, a następnie na chłopaka.

- Kaede Ko? - Tym razem białowłosy leciutko skłonił głowę ale jego uśmiech bardziej wyrażał chęć pokazania, kto jest lepszy niż sprawiać wrażenie miłego.

- Mam nadzieję, że się dogadamy, Shizuka - Jego głos był niski i denerwował jej uszy, ale coś w tym głosie aż prosiło się o dalsze słuchanie

- Dla ciebie, Kapitan Akane Shizuka. Gdy tylko odbijemy Głównodowodzącego zamierzam z nim porozmawiać na temat twojego stanowiska.

- Pani Kapitan Akane Shizuko, czy uważasz, że nie należy mi się ono?

- Mój trzeci oficer był bardzo dobry i miał mnóstwo doświadczenia, rekomendacje, a wysokie wyniki w akademii nic nie znaczą - Chłopak skrzywił twarz w jakimś sarkastycznym uśmiechu pełnym kpiny. „Zero szacunku, już ja cię nauczę” pomyślała. Następnie wstała i podeszła do Kaede, wyciągnęła z jego ręki cygaretkę i wyrzuciła ją przez okno, krzywiąc się i dając do zrozumienia, że nie podoba jej się jej zapach. - Idziesz ze mną, zobaczymy jak wspaniałe wyniki masz w prawdziwej walce.

Dziewczyny niechętnie wzięły Kaeda Ko ze sobą. Mizuki była święcie przekonana, że gdy natkną się na coś niebezpiecznego, to nie da sobie rady. Czarnowłosa kapitan prowadziła do jaskini grupę Shinigami w składzie Kitsune, Akane, Abarai, Hisagi, Kyōraku, Ukitake, Kurosaki i Kaedo. Po pewnym czasie dotarli na prawdopodobne miejsce przebywania Głównodowodzącego Yamamoto.

- To tutaj. Właźcie. - pogoniła. Wszyscy weszli.

- Nie wygląda to na bezpieczne miejsce... - powiedział Ukitake.

Przeszli kawałek drogi, gdy w końcu dotarli do rozwidlenia na trzy drogi.

- Powinniśmy się rozdzielić. - zaproponował Kaedo

- Nie spodziewałam się tego, że myślisz. - zakpiła Shizuka - Ale przynajmniej twój pomysł jest pożyteczny. Twoje Zanpakutō też się zbuntowało?

- Zgadza się.

- Tak się składa, że...

- Jak widzisz - przerwała Mizuki - nie możesz mu teraz dopiec nieudolnością, ponieważ wtedy także by wyszło, że takie jesteśmy. A poza tym... Rozdzielmy się w końcu.

Podzielili się na mniejsze grupy. Ale ku swoim zaskoczeniu, to było tylko pozorne rozwidlenie - tak naprawdę te trzy drogi prowadziły cały czas na jedną.

- Ty... KRETYNIE! - krzyknęła Shizuka, adresując te słowa oczywiście do Kaedo

- Łaa, spokojnie! - stanęła między Ko i Akane, aby nie doszło do rękoczynów - Po prostu idźmy tak, jakby to był zwykły, głupi wypadek.

- Wypadek? - odezwał się obcy głos

- K-Kazeshini...! - powiedział zaskoczony Hisagi. Jego Zanpakutō rzuciło się na niego z chęcią mordu. Mizuki zatrzymała paru śmiałków, zwanymi Ichigo i Kaedo, przed atakiem na Kazeshiniego.

- Nie atakujcie go! Chcecie, aby Shūhei stracił swoje Zanpakutō?!

- A ty chcesz, aby twój porucznik zginął?! - stawił się Ichigo

- Nie stawiaj mi się! Znam własnego porucznika i wiem, jakie są jego zdolności! A teraz ruszcie wszyscy swoje dupy! - Kurosaki niechętnie ruszył się, ale w końcu zrozumiał, że swoją pomocą, mógłby mu tylko zaszkodzić. Przebiegli pewną drogę, słysząc głupie gadanie Kaedo i Ichigo, co do pomocy w walce Hisagiego. Droga była najwyraźniej krótka, albo po prostu ich narzekanie spowodowało to, że czas jakby przyspieszył, ponieważ było już widać zielone światło dobiegające z pomieszczenia.

Ichigo i Kaede na czele wparowali do wielkiej sali. Ko stanął obok Truskawy w rozkroku i jakby w jego głowie zaświtała myśl „eureka!”, wskazał palcem na wielką, zieloną piramidę, w której zamknięty był Yamamoto.

- Musimy to zniszczyć i uwolnić naszego Głównodowodzącego! - Ichigo bez zastanowienia narzucił na twarz maskę Hollowa i rzucił się z Getsugą Tenshō na świecący przedmiot stworzony przez Illuminatę Genryūsaia. Kyōraku kątem oka zobaczył jak tylko jedna jedyna, krzaczasta brew staruszka unosi się, po czym zrobił minę w stylu „ups” i wyszeptał ciche „uch”. Najpierw popatrzył na niego Wieczny Alergik Ukitake, a później przerażone Shizuka i Mizuki. Getsuga Tenshō uderzyła z ogromną siłą w piramidę a w raz nią jakaś obca energia. Świetlista bariera rozsypała się i zniknęła, a w jej centrum został już tylko leciutko osmolony dziadziuś.

- Ty zjebie, to nas chroniło! - Wykrzyknął swym szorstkim głosem. Ichigo stanął jak wryty. Głośny facepalm Kyōraku rozniósł się po jaskini. Następne, co usłyszeli wszyscy tam obecni, było cichutkie szlochanie Shizuki „Moje stanowisko, moje stanowisko, przez tego idiotę wszystko zniszczone…”, szeptała robiąc palcem wzorki w kurzu.

Zza kamieni nagle wyłonił się tajemniczy mężczyzna w dziwacznym ubraniu, o długich szponach.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki