FANDOM


- Arrancarzy, wstrętny i nieudany eksperyment, a musimy się nimi zajmować… - narzekała Akane

- No, jakbyśmy nie mieli poruczników. – odpowiedziała równie zdegustowana Mizuki

- Mnie trafił się Kira. Lubię gościa, ale mógłby być silniejszy… Sporo…

- A mnie Hisagi.

- Zawsze lepsze to, niż Hinamori. Ach, ale bym jej coś zrobiła. Ostatnio jak powiedziałam „cześć”, to się rozpłakała i uciekła…

- Haha, aż tak? – wydukała śmiejąc się brunetka

- Ej, ale przyznaj, że Hisagi jest całkiem niezły.

- Chyba cię…

- Haha, spokojnie, nie zgwałcę ci porucznika! – rozmowa trwałaby dłużej, gdyby tylko Mizuki nie wyczuła w oddali czyjegoś Reiatsu

- Shizuka, czujesz to?

- Hmm? – zastanowiła się, po czym czując lekkie drgania spojrzała w stronę, z której dochodziły

- POMOCY!!! – dało się usłyszeć czyjś żałosny krzyk w oddali. Osoba wciąż błagająca o pomoc, zbliżała się wyjątkowo szybko. Zdawała się być nieprzewidywalna i gotowa na wszystko. Ni stąd, ni zowąd, zza rogu ktoś rzucił ciałem krzyczącej postaci. Ciało przeleciało pomiędzy dziewczynami i jęknęło porządnie.

- Satoru?! – krzyknęły razem, po czym jakaś nieznana im siła pchnęła je w jego stronę. Zza rogu wyszedł białowłosy mężczyzna w kucyku. Mizuki i Shizuka gotowe były do odparcia każdego z ataków.

- Zamroź na wieczność, Yukianesa!

- Płoń, Jigoku no Hi!

Dziewczyny wypowiedziały imienia swoich Zanpakutō, aby je uwolnić. Ale ku ich zdziwieniu, nie uwolniły się. Białowłosy mężczyzna zamroził ich falą mrozu, ale jednak się uwolniły – w końcu są kapitanami.

- Ech, Yoshiro… Jesteś żałosny… - powiedział nieznajomy i zamknął Satoru w lodowej klatce i otworzył bramy do Soul Society, znikając z oczu. Mizuki zniszczyła kraty.

- KTO TO BYŁ DO KURWY NĘDZY?! – Mizuki rzuciła się z pięściami na Yoshiro, ze złości uwalniając Reiatsu

- To było moje Zanpakutō!!! Nie wiem, dlaczego sam się uwolnił!!! – mówił spanikowanym głosem

- Nie wkurwiaj mnie nawet!

- Nie mogę swojego miecza uwolnić, bo Yuki Dorei uciekł! A ty co, mogłaś uwolnić?! A ty, Iwakurwo?! Nie! Nie mogłyście!

- Nie mów na mnie „Iwakurwa” tylko „kapitan Shizuka Akane” – mówiła śmiejąc się

- Pomyślmy, że ci wierzę.

- Wiecie, widziałem też Tsuki, że walczyła z kimś. Jakaś dziwka, z tego co pamiętam… - rzekł zdziwiony, na co dziewczyny ryknęły śmiechem

- Z dziwką, czyli z tobą? – spytała Kitsune, nie powstrzymując śmiechu

Yoshiro czuł się wyraźnie urażony, bo nic nie mówił.

- Przyznam, że ten jego Zanpakutō to dość mądry jest. – stwierdziła Akane – No, ale któż by lepiej wiedział, jaki jest jego właściciel niż podwładny? – dziewczyny ponownie wybuchły śmiechem. Sprawa jednak była poważna.

- Ciekawe, dlaczego nie mogłyśmy uwolnić Zanpakutō. – w końcu, spokojnie już, powiedziała Kitsune. Czerwonowłosa przytaknęła.

- Ciekawa sprawa, wróćmy do Soul Society i złóżmy raport, Arrancar i tak już nie żyje, a jeśli nawet to nic się nie stanie, jak zabije Satoru. – przemówiła głośno Akane, otwierając bramę do Soul Society

- Czy ty zawsze musisz się tak trzymać protokołów? – zapytała brunetka

- Podoba mi się stanowisko kapitana, więc wolałabym je zachować… Yoshiro, idziesz, czy chcesz zabawić się z Arrancarem? – brązowooki wystraszył się i uciekł przez bramę w uporządkowanym pośpiechu. Przechodząc przez bramę, Mizuki szepnęła do Shizuki:

- Wyluzuj.

Przeszły przez bramę. Zobaczyły, jak jakaś osoba spada bardzo szybko. Shizuka złapała ją – to była Tsuki Nabosaki.

- Co jest z wami? Wszyscy obrywanie nie wiadomo od kogo. – powiedziała zirytowana

- U-u… U-uciekaj przed… Kuroi Kisamą… - powiedziała konającym głosem Tsuki. Skąpo ubrana dziewczyna rzuciła się z mieczem w ich stronę.

- Ha… Nabosaki, co jest?! Parę bęcków i padasz?! Kocham to normalnie! Ciągle pada, desperacko i na przekór wszystkim moknę! – powiedziała swym idiotycznym głosem

- E? To twoje Zanpakutō? – śmiała się Akane – Takie coś mogę wykończyć palcem. – chciała wymachnąć mieczem do Kuroi Kisamy, ale coś odepchnęło ją na kilkanaście metrów.

Oczom dziewczyny ukazała się postać, która wręcz opanowała jej serce. Shizuka miała jedną smutną wadę – serce jej było niestałe, i byle mężczyzna był wstanie zawrócić jej w głowie. Ten był akurat w jej typie. W ustach trzymał papierosa, oczy miał niebieskie, włosy zaś czerwone niczym płomień. Różnił się ubiorem do tej pory spotkanych Zanpakutō – nosił garnitur przystrojony kwiatem, i księgę w ręce. Do tego ta szatańska aura otaczająca go. Tajemniczy zbliżył się do Shizuki i spojrzał na nią z góry.

- Miło cię widzieć… Jigoku no Hi… - wytarła odrobinę krwi z kącika ust. Nawet nie zauważyła, kiedy została zraniona. Nie dało się nie poznać własnego Zanpakutō – Skoro już tu jesteś, to powiedz mi, co jest… - przerwało jej uderzenie książką w twarz. Była zaszokowana. Nie oczekiwała ataku, zwłaszcza w takiej postaci – Teraz przegiąłeś. – wyjęła katanę i próbowała uwolnić Zanpakutō. Logika jednak nakazywała jej twierdzić, że to nic nie da, w końcu skoro Jigoku no Hi stoi przed nią, to nie będzie go w katanie. Sprawnym ruchem ręki wytrąciła mu książkę z ręki. Wyglądali jak dwoje droczących się dzieci. Szkoda tylko, że nieco brutalnych.

Mizuki chciała jakoś pomóc Shizuce, ale zatrzymało ją czyjeś wołanie.

- Hej! Mizuki! Orient! – od razu zaatakowała Hishōkenem, a Kitsune zablokowała atak

- To ty, Yukianesa?!

- Ha, a nie widać? Kapitanie? – powiedziała kpiąco – Musō… Senshōzan!

Mizuki dobrze znała ataki Yukianesy, ale była przekonana, że to będzie Musō Senshōzan, a nie Tosshōgeki.

- Dlaczego mnie atakujesz?! Jestem twoją panią! – mówiła Mizuki ze strachem w głosie

- Ty? Moją panią? Może wcześniej. Teraz jest nim Muramasa. – na podobnie zadane pytanie to samo odpowiedział Jigoku no Hi

- Co kurwa…? Co wy pierdolicie?! Jaka Musasasa?! – krzyknęła Shizuka, starając się uwolnić z ognistej pułapki, stworzonej przez falę ognia. Bez Zanpakutō była jak bez ręki, na dodatek jej przyjaciółka obrywała. W końcu użyła zaklęcia Kidō, aby zgasić w jednym miejscu płomienie i uwolnić się. Używając Shunpo, zbliżyła się do Mizuki.

- Czy to jakiś bunt do cholery?! – krzyknęła Kitsune. Odpowiedź była aż nazbyt przerażająco oczywista.

- Mizuki… Nie chcę tego mówić, ale… Uciekamy! – krzyknęła do brunetki czerwoowłosa i rzuciły się do ucieczki

- Nie wiem jak ty, ale ja na razię wolę się gdzieś schować i obmyśleć plan działania, jest źle… Ciekawe, czy reszta ma taki sam problem.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki