FANDOM


Dziewczyny oddaliły się najdalej jak tylko mogły. Mimo, iż Mizuki nie podobał się pomysł ciągłego omawiania wszystkiego z innymi kapitanami, sytuacja była wyjątkowa. Wparowały do Sali, gdzie zazwyczaj odbywały się spotkania kapitanów. Wszyscy już tam byli.

- Kapitanie Yamamoto! Coś się stało z naszymi Zanpakutō!

- Dobrze o tym wiem, uspokoić się i marsz do szeregu. – po takich słowach dziewczyny nie mogły nie wykonać polecenia

- Jak widzicie, nasze Zanpakutō się zbuntowały, a może raczej większość i coraz więcej ich jest. – mówił – Nie pozostaje nam nic innego jak je unicestwić, wtedy mogą powrócić do nas. Przekażcie to swoim oddziałom. – po kolejnych minutach wszyscy wyszli z sali. Mizuki wolała się pospieszyć, a nie chciała trafić na Yukianesę. Powtórzyła na spotkaniu dywizji prawie wszystko to, co usłyszała poprzednio.

Minęło trochę czasu od spotkania, wyczuła czyjeś wzburzone Reiatsu – należało do Shinju. Pobiegła w kierunku tej energii. Kolejne Zanpakutō się zbuntowało.

Tym czasem starająca się zachować porządek Akane, zwołała wszystkich swoich oficerów i porucznika. Kiedy zobaczyła dokładnie dziewiętnaście osób, rozpoczęła:

- Wszyscy do szeregu! – chciała być chociaż częściowo straszna jak głównodowodzący – Zapewne zauważyliście, że Zanpakutō zaczęły się buntować, głownie oficerów do piątego numeru. Mniej odnotowano problemów z numerami od 5 do 20, mimo wszystko bądźcie ostrożni. Nie chcę problemów. Poza tym niskie numery mogą nie mieć szans ze swoimi Zanpakutō… Zrozumiano? – na to pytanie wszyscy chórem odpowiedzieli „tak!”.

Akane łatwo zdobywała respekt ludzi, mimo iż nie zawsze go chciała. Oficerowie o niskich numerach zawsze dobrze ją traktowali, poza tym od początku kariery jako Shinigami, miała wysoki numer trzeciego oficera, a teraz kapitana.

- Następna sprawa. – kontynuowała Shizuka – Tsuki Nabosaki! Wystąp. – brunetka chwiejnie wysunęła się przed szereg – Czeka cię mały „awans”.

- Awans! Awans! Ach, Kisuke! Słyszysz?! Dostałam awans! – krzyczała

- Twoja ranga szesnastego oficera została zniżona do pozycji dwudziestego oficera. To nie odwołalna decyzja. Obowiązywać będzie dotąd, dopóki będę kapitanem tej dywizji. Zmienić to może tylko kapitan głównodowodzący.

- Ale dlaczego?! To niesprawiedliwie! – wrzeszczała Tsuki

- Zamknij się, Nabosaki! Jesteś tylko jednym z bardziej beznadziejnych oficerów. Jest wielu innych Shinigami, którzy mają talent i mogą coś osiągnąć, nie będziesz im blokowała drogi do tego.

- Ale…

- Żadnych „ale”! Wracaj do szeregu. – Nabosaki była wyraźnie rozczarowana, poddenerwowana, nie chciała nawet myśleć o pozycji dwudziestego oficera… Najgorszego.

- Akane… Jesteś najgorszą dziwką ze wszystkich! – powiedziała ze spuszczoną głową.

Shizuka nie wytrzymała, podeszła do niej i uderzyła ją mocno w twarz, po czym szarpnęła za włosy i rzuciła w kałużę.

- Nie będziesz mnie pouczać ani obrażać! Jeżeli chcesz w ogóle dalej być Shinigami to raczę ci się zamknąć i słuchać co mówię. Nie mam zamiaru ciągnąć tej farsy. Wszyscy, rozejść się Pamiętajcie, musicie uważać, Zanpakutō nawet słabych oficerów będą silne, znacznie silniejsze. Jeśli coś się stanie, zaalarmujcie. Izuru, zostań na chwilę.



- Kimagurena, przestań! – krzyczała Shinju, omijając ogniste pociski

- Czy ty wiesz, jak ja nienawidzę, gdy mnie nazywasz tak, zamiast pełnym imieniem? – powiedziała i nadal atakowała z dystansu

- Shinju! – krzyknęła Mizuki, chciała wyciągnąć swój miecz, jednak ktoś ją mocno złapał za nadgarstek. – Yukianesa… Znowu ty…!

- No cóż, nie dokończyłyśmy parę spraw. – odpowiedziała.

Mizuki wyrwała się i zaatakowała. Używała różnych techik, ale jej Zanpakutō odpierało ataki.



Czerwonowłosa kapitan szła do swojego biura, a za nią podejrzliwie przyglądający się jej porucznik. Nie pasowało mu zachowanie jego kapitan, ani to, jak się do niego zwracała. Zazwyczaj było to zwykłe „Kira!”, a teraz?

- Izuru. – przemówiła. Właśnie to miał na myśli. Akane zwracająca się do niego mile po imieniu? Coś tu stanowczo nie grało. – Pomożesz mi zrobić kilka rzeczy. – mówiąc to, otworzyła drzwi do gabinetu i wskazała na ogromną stertę papierów na biurku. „A więc o to chodziło…” – pomyślał zdegustowany blondyn.

- Na początku przenieśmy część na drugie biurko, jeśli wypełnimy je razem, będzie szybciej.

- Tak jest. – odpowiedział. Zebrał sporą stertę dokumentów i zaczął je przenosić, podobnie Shizuka.

Nagle dziewczyna potknęła się, kartki wypadły jej z rąk i upadły wraz z nią na ziemię. Izuru oczywiście nie zdołał jej ominąć i zahaczył o jej nogę, skutkiem czego był również upadek. Wydawałoby się, ze to zwykły wypadek, i owszem tak było. Skutkiem tego wypadku był porucznik leżący na swojej kapitan, mającej na policzkach wielki rumieniec. Czuła jego oddech na ustach, a on jej. Patrzyli sobie prosto w oczy. Bliskość ich ciał była przerażająca. Blondyn spojrzał niżej i zobaczył obfity biust Shizuki, który zwykle dobrze ukrywała. Na jego policzkach również pojawił się rumieniec. Noga dziewczyny była niebezpiecznie jego krocza, i wyraźnie o nie zahaczała. Zbliżył się znów do jej różanych ust.

- Izuru… Jesteś za blisko… - po tych słowach drzwi otworzyły się z lekkim trzaskiem, wiatr powiał złowieszczo. W drzwiach stanął kapitan Hitsugaya i porucznik Matsumoto. Na twarzy białowłosego wyraźnie było widać zniesmaczenie, zaś Rangiku wyraźnie się cieszyła i podobała jej się zaistniała sytuacja.



Mizuki była najwyraźniej zmęczona walką i nie za bardzo dawała sobie rady.

- Tylko na tyle cię stać?! Miałam wrażenie, że jesteś lepsza. Wrócę, kiedy znowu odzyskasz swoją formę. Do tego czasu, uważaj… - ostrzegła Yukianesa

- G-gdzie idziesz?!

- Tam, gdzie nas nikt nie znajdzie.

- N… Nas? – wyszeptała.

Yukianesa zrobiła wielką dziurę w ścianie, przez którą wyszła. Kimagurena Densetsu też uciekała. Mizuki podeszła do Shinju.

- Nie jest dobrze, Shinju. – powiedziała zmęczonym głosem. – Wezwę czwartą dywizję. – Shinju przytaknęła.



Izuru przełknął ślinę i obrócił głowę w kierunku drzwi. Shizuka zaś próbowała się spod niego wydostać, ale nie wyglądało to zbyt przyzwoicie, a już na pewno nie było widać w tym chęci wydostania się.

- Ach, Izuru! W końcu znalazłeś dziewczynę! – krzyknęła oczarowana Matsumoto.

Nerwy Akane niespokojnie rosły, w końcu zrzuciła z siebie blondyna i wstała. Otrzepała się nieco, poprawiła włosy i pomogła mu wstać. Miała ochotę zamordować Matsumoto. Postanowiła jednak zachować zimną krew.

- Kapitanie Hitsugaya, czy coś się stało?

- Sam chciałbym wiedzieć! Co to miało być? Iwakura!

- Kapitanie, nazywam się Shizuka Akane… Jeśli moglibyśmy na osobności…

- Wolałbym nie.

- Skoro tak… Kira, zbierz te papiery i zostaw na biurku – wydała rozkaz

- Akane, kapitan Yamamoto nakazał, aby trzecia dywizja współpracowała z dziesiątą podczas poszukiwań zbuntowanych Zanpakutō.

- Niech tak będzie… I… Kapitanie…

- Hm?

- Nie ważne. – miała wyjaśnić całą sytuację, ale nie musiała, a ni nie chciała się tłumaczyć. Zacznijmy jak najszybciej. Jeśli to nie będzie problemem, chciałabym skontaktować się z Mizuki Kitsune.

Chwilę potem, Akane znalazła Kitsune.

- Mizuki, co się stało?!

- A jak myślisz? Yukianesa zaatakowała mnie... Gdzie ta czwarta dywizja?! – Mizuki była wyraźnie zirytowana

- Już jesteśmy, kapitanie Kitsune! – zawołali chórkiem i od razu zabrali się za leczenie jej i Shinju

- Kurwa… Kira się na mnie wywalił i na dodatek Hitsugaya z Matsumoto przyszli wtedy i wyglądało to kretyńsko. – mówiła Shizuka

- No popatrz, podrywa cię. – powiedziała śmiejąc się Kitsune

- On jest zbyt głupi, aby podrywać.

- Jak ci przeszkadza, to sobie zmień porucznika.

Ludzie z czwartej dywizji uleczyli rany Ume i Kitsune, obok których stała już Akane, Matsumoto, Kira oraz Hitsugaya. Nagle ziemia zadrżała, wszyscy obrócili się w stronę, z której czuć było energię. Przed ich oczyma widać było ogromną wiązkę Reiatsu.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki