FANDOM



W mile urządzonym pokoju siedziały Natsume i Mizuki, panowała złowieszcza cisza. Tylko czekać aż wydarzy się nieszczęście. Mizu spojrzała podejrzanie na Natsu

- Tylko nie mów, że masz plan...

- Mam.

To był wstęp do Apokalipsy według Iwakury Natsume w oparciu o zeznania Kitsune Mizuki.

Po wypowiedzeniu w wyjątkowo tajemniczy sposób słowa "mam", Natsume poderwała się z fotela na którym siedziała przewracając zarówno fotel jak i siebie. Dogorywając na podłodze jęczała

- Moje kolanoooo! - Mizuki nie mogła wyjść z głębokiego stanu zdziwienia, wstała z sofy by pomóc wstać przyjaciółce. Już wyciągnęła rękę w jej stronę gdy nagle potknęła się o kawałek dywanu. Znów panowała cisza, dziewczyny leżały na podłodze z niezadowolonymi minami przyglądając się sobie.

- Mój plan jest straszny - rzekła Natsume z diabelskim uśmiechem

- Ale jaki to plan?

- Zły, okrutny, nieprzewidywalny, wprowadzający zamieszanie w całym Soul Society

- No, ale o co w tym planie chodzi?!

- Zobaczysz. - pozostawiając przyjaciółkę w niewiedzy i niepohamowanej chęci dowiedzenia się o co chodzi, wybiegła ze swojego mieszkania. Mizuki pobiegła za nią, nie mogła przegapić realizacji przez Natsume jej złowieszczego planu. Wybiegła tuż za nią a, że dzień nie należał do najszczęśliwszych oberwała zamykającymi się drzwiami i upadła na podłogę.

- Ohayou Natsume. Coś się stało? Czemu jesteś taka poobdzierana? - zapytał Izuru Kira

- Ohayou, potknęłam się. Jest sprawa.

- O co chodzi?

- Masz jeszcze to sake na zbyciu?


- Ej! Natsume, czekaj, do kurwy!

- O, Mizuki

- No wow, co to jest za plan?

- Zobaczysz, idź do Iwao Hisao i zapytaj czy może zarezerwować jakąś wolną salę

- Iwao Hisao? Ha-ha

- Tak, ten od spermy, idź do niego i się zapytaj

- Nie! Jeszcze się syfem zarażę! Ha-ha

- LoL, najwyżej się obleje spermą, nie martw się

- No jasne, nie martw się

- A idź, ja muszę się skontaktować z Yoshiro

- Po co?

- He-he, tajemnica - po tych słowach, Iwakura uciekła 3 oficer i pobiegła szukać Yoshiro Satoru.


- Hejka Satoru

- No nie, czego znowu chcesz?! - powiedział załamany widząc jeden z koszmarów swego życia, drugim bowiem była Mizuki Kitsune.

- Masz tutaj magiczną karteczkę - dziewczyna podała chłopakowi całkiem spory i ciężki zwój - Skontaktuj się z osobami z listy i zaproś je pod adres wskazany na samym dole - bez słowa dalszych wyjaśnień, zniknęła za rogiem jednego z budynków.

- O! Yoshiro! Widziałeś może Kisuke?!

- Tylko nie to... - pomyślał Satoru widząc Nabosaki Tsuki. Jak zawsze zadowolona, skretyniała i zakochana po uszy w Uraharze krzyczała do ucha okularnikowi. Rzuciła się na jego długą, chudą szyję a on usilnie próbował ją z siebie zrzucić. Bez skutku. Oplatała go jak jakiś wąż i nie pozwalała się zrzucić. Satoru był zdesperowany. Nic się już nie liczyło bardziej niż pozbycie się pasożyta. Skakał, biegał, uderzał nią o ściany, wołał o pomoc. Na nic się to zdało.

- Silna - pomyślał w ostateczności wskakując do gnojownika z nadzieją, że będzie to dla niej obrzydliwe i ucieknie. I to nie pomogło, w końcu krzyknął - Widziałem go ostatnio w towarzystwie Kitsune i Iwakury! - cóż, najlepiej było zrzucić problem na swoich "przyjaciół".


Mizuki nieco zestresowana szła na pole treningowe gdzie stał Iwao Hisao i próbował nauczyć się nowego ataku. W ostateczności wycelował swoim zanpakutou w drzewo.

- Homoseksualista, Awa Odori! - krzyknął. Nie było by problemu gdyby tylko struga nasienia którym posługiwało się jego zanpakutou rzeczywiście trafiło w drzewo, a nie w 3 oficer która w ostatniej chwili zasłoniła się techniką Kidou. Z odrobinom zażenowania i rozbawienia przemówiła

- Oficer Iwakura pyta czy możesz zarezerwować dla niej jakąś wolną salę. - Dużą? - Odpowiedział przerażony Iwao

- Jak ją znam to pewnie tak, bardzo dużą.

- Na kiedy?

- Nie wiem, nie powiedziała. Załatw na dziś.

- Tak jest! - Kiedy sprawa była już załatwiona, Kitsune oddaliła się w uporządkowanym pośpiechu z miejsca treningu Hisao.


Nadszedł wieczór. Iwakura która doskonale zaplanowała całą operację uzgodniła ostatnie szczegóły z Izuru, Hisagim, Satoru i Hisao. Zaproszone przez 6 oficera Yoshiro osoby powoli wchodziły do ogromnej, wystrojonej sali. Sporo było w niej stołów, duży bar, scena oraz miejsce do tańczenia. Sprzęt używany podczas różnych spotkań został użyty także wtedy. Po sali rozchodziła się przyjemna muzyka. Ludzie kierowani przez Megumi Mi siadali na wyznaczonych miejscach. Nagle światło zgasło. Jedna z lamp oświetliła miejsce na scenie gdzie stała Iwakura.

- A teraz drodzy przyjaciele, panie, panowie, kapitanowie, porucznicy, oraz oficerowie zapraszam do wspólnej zabawy prowadzonej przez... Kitsune Mizuki! - brunetka siłą została wepchnięta na scenę przez Shinju i Amayę.

- Jedzcie, pijcie i bawcie się dobrze. Wszystko na mój koszt! - nikt nie rozumiał o co chodzi. Rzeczywiście w Soul Society zapanował drobny chaos. Ludzie zewsząd byli zbierani do ogromnej wręcz izby. Podstępem przetransportowano tam również Kuchiki Byakuyę który ku zdziwieniu prawie wszystkich spał. Tylko Iwakura i Hiroki wiedzieli dlaczego. To oni bowiem przenieśli kapitana do sali.

Po kilku godzinach zebrani byli już nieźle wstawieni. Sake które przynieśli Kira i Hisagi bardzo dobrze pasowało zebranym. Rozpoczęły się tańce, krzesła się przewracały, kto miał słabszą głowę powoli odlatywał. Mizuki trzymała się blisko Renjiego zaś Natsume siłą woli usiłowała opanować wymykającą się spod kontroli zabawę jednocześnie nie oddalając się zbytnio od kapitana Hitsugayi który starał się uciec z imprezy niezauważony. Byakuya wciąż spał jednak powoli dawał oznaki życia. Pech chciał iż usadzono go naprzeciwko drzwi. Otworzyły się ona z hukiem tak jak i przy ostatnim spotkaniu i tak jak wtedy wpadła przez nie Nabosaki Tsuki. Atrakcja wieczoru.

- Iwakura! Kitsune! Gdzie one są! - zdenerwowana pobiegła przed siebie potykając się o nogę jednego z gości i wpadając prosto na stół. Obrus zaczął ciągnąć się za nią a torty i ciasta spadły prosto na budzącego się kapitana Kuchiki. Jego twarz wyrażała gniew, irytację i rządzę zemsty. Jak ona mogła... Niezwykle szybko poderwał się z krzesła na którym go pozostawiono jednak szybko usiadł na nim z powrotem. Środek odurzający który stworzył Mayuri dla Hirokiego był wyjątkowo silny a kiedy jego ofiara się budziła stan jego umysłu był niczym po 10 dniowej libacji. Wszystko co próbował powiedzieć kapitan stawało się tylko niezrozumiałym bełkotem cudem dającym się usłyszeć. Nabosaki skorzystała z okazji i zbiegła ze stołu trafiając prosto w sidła Amayi i Shinju. One już wiedziały co z nią zrobić. Nikt już nie mógł jej uratować. No może z wyjątkiem nieszczęsnego Kisuke który właśnie ewakuował się z sali. Trudno zrozumieć czemu tak obawiał się własnej narzeczonej. Natsume i Mizuki pozostawiły tą sprawę dziewczynom. Nie miały teraz czasu na bawienie się z dzieciakiem takim jak ona.

- Ej, Natsume

- Co?

- Jesteś pewna, że Bakoma jest nawalony?

- Powinien. A co? - oczom Iwakury ukazał się nadal nieco oszołomiony ale świadom wszystkiego co dzieje się dookoła Byakuya. Zło w czystej postaci. Mimo iż lekko się jeszcze chwiał starał się to zatuszować.

- O kurwa... Chyba wytrzeźwiał. Kto by pomyślał, że ten specyfik będzie tak krótkotrwały. - trzeba było wymyślić coś na poczekaniu. Bakoma to Bakoma ale przecież nadal był człowiekiem! Niemożliwe by następnego dnia coś pamiętał. Panie spojrzały na siebie porozumiewawczo i podbiegły do Byakuyi. Jedna złapała go za jedno ramie druga za drugie. Mizuki zaczęła mówić

- Kapitanie, właśnie chciałyśmy powiedzieć, że przynieśli pana tutaj kosmici. - mówiła słodko

- Powiedzieli, że zaatakował kapitana Iwao Hisao i Yoshiro Satoru - kontynuowała Natsu

- Później Nabosaki obrzuciła kapitana tortem i groziła śmiercią za uwodzenie Urahary Kisuke! - Dziewczyny kłamały jak tylko mogły i wciskały mężczyźnie co dziwniejsze bzdury.

W ostateczności postanowiły wkręcić ciągle odurzonego kapitana do zabawy. Działały szybko, w końcu trzeba było wcisnąć z Bakomę tyle sake aby był na chodzie ale nie zdawał sobie sprawy z tego co robi. Bakuś jednak nawet po powtórnym użyciu trucizny trzymał się całkiem nieźle i trzeźwiał coraz szybciej. Bronią ostateczną był przechowywany przez Iwakurę spirytus. Porządny, rosyjski, zakupiony w Polsce i nierozcieńczony. Skrzynek było około 10. Przeciętny osobnik wymiękł by po kilku kieliszkach jednak istniało podejrzenie, że Byakuya nawet po 10 skrzynkach był by trzeźwy. Na szczęście były też resztki trucizny Mayuriego. Goście zostali poproszeni o zajęcie miejsca przy stole. Zgodzili się jednak niechętnie. Kapitanowie zajęli miejsca obok Byakuyi. Widok był zdumiewający. Śpiewający kapitanowie wmuszający kolejne kieliszki spirytusu w Bakomę którego twarz robiła się coraz czerwieńsza.

- Nie ma to jak spirytus - powiedziała z uznaniem Mizuki.

- Właściwie... To ja wypiłam zaledwie trochę sake i kieliszek spirytusu...

- Ktoś to musi kontrolować chyba, ha-ha - krzyknęła Kitsune. To był fakt niezbity. Imprezka rozkręciła się na 100% kiedy Kuchiki dorwał się do mikrofonu i zaczął śpiewać podskakując przy tym w rytm muzyki. Ograniczenia alkoholu jakie nałożyły na siebie przyjaciółki oficjalnie zostały zdjęte. Od razu porwały po butelce 100% trunku i przyłączyły się do zabawy.


Dźwięk głośnej muzyki i radosnych krzyków dotarł do uszu poczciwego starca czytającego książkę z zamkniętymi oczyma. Zamknął księgę z drobnym trzaskiem i położył na stoliku. Podszedł do drzwi przy których stała staromodna laska z kręconymi włosami. Od razu gdy ją wziął przybrał na prędkości i sile.


Po raz kolejny drzwi do izby w której trwała zabawa otworzyły się z hukiem. Każdy sądził, że Nabosaki znów poszukuje Kisuke albo co gorsza przyprowadziła Czada, emo Ishidę i cycatą Orihime.

Jakież było zaskoczenie gdy zobaczyli wyłaniającą się z opadającego kurzu postać.

Starzec robił kolejne kroki do przodu ciągle potykając się o długaśną siwą brodę. Otworzył oczy (!) i zmierzył wzrokiem pijane towarzystwo

- Kapitan Głównodowodzący...!

- Shigekuni-chan, napijesz się?... Hic! - wskazał na trzymaną w ręku butelkę uśmiechając się Kyouraku.

- Jesteś spoconaaaa... Hic!

- Kuchiki taichou... - wyszeptał pod nosem zaskoczony, oburzony, zniesmaczony i wkurwiony na maksa Yamamoto-Genryuusai. Granica została przekroczona. Starzec jął w dłoń swą pałowatą laskę z kręconymi włosami i przewrócił stoły.

- Wszyscy jak tu jesteście macie to posprzątać! Kapitanów chcę widzieć rano na spotkaniu! - wyszedł ze zdemolowanej izby i zniknął. To niby był koniec imprezy, ale dopóki Byakuya śpiewał nie mogło się to zakończyć.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki